nagroda Kapuścińskiego

Nagroda Kapuścińskiego: opowieści o świecie

Został jeszcze niecały miesiąc do ogłoszenia laureatów VII edycji Nagrody im. Kapuścińskiego 2015. 28 lutego jury ogłosiło dziesięć pozycji nominowanych do nagrody, a 20 marca przedstawiło pięć, które przeszły do kolejnego etapu konkursu. Rada m. st. Warszawy ustanowiła Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki w 2010 roku. W tym roku zgłoszonych zostało 96 książek, z czego mniej więcej 2/3 to pozycje napisane przez polskich autorów.

Trudno przyjrzeć się 96 książkom; można pewnie tylko zerknąć, czy są wśród nich nasi faworyci, o ilu reportażach słyszeliśmy już wcześniej, które są dla nas nowością. Dużo łatwiej zapoznać się z dziesięcioma, i z nich wybrać te, które chcemy przeczytać. Ja sięgnęłam po cztery i o nich właśnie chciałam dziś opowiedzieć.

 

„Usypać góry. Historie z Polesia”. Małgorzata Szejnert

usypać góry. historie z polesia - małgorzata szejnert

źródło: aros.pl

Już sama okładka w sepii zwróciła moją uwagę i zachęciła do przyjrzenia się książce. Zdjęcie wydaje się dotyczyć w większej mierze historii wyciągniętej z archiwum, a nie żywej krainy. Jest w zdjęciu nostalgia, która przyciąga, i nie udało mi się jej oprzeć.

„Usypać góry” wydaje się cicha, omszała i opuszczona, jak wiele domów w tym regionie. Ta historia jednak nie umarła, jeszcze nie. Mieni się w świetle zebranych opowieści jak drobinki kurzu w promieniach słońca.

 

„Pytamy, ile domów jest we wsi. Teraz one pytają:

– Żywych czy martwych?

Żywych, w których ktoś mieszka.

– Osiem chyba będzie.

Policzyły na palcach i potwierdziły.

A ilu jest ludzi? Mężczyzn i kobiet.

– Ludzi będzie dwunastu. Same kobiety. Stare jak my. – Nie były zgodne, porozumiały się i uzupełniły. – Ale z nimi synów będzie ze trzech.”

Już niewiele domów jest żywych: ale póki są, warto ocalić od zapomnienia jak najwięcej. Zanim spalą pozostałe płoty jako drewno na opał; albo co gorsza, nie będzie już komu ich palić. Przeszłość płynnie przeplata się ze współczesnością, czasy przed- i powojenne z obecnymi.

Nie jest to książka akcji: każdy, kto oczekuje silnych emocji i gwałtownych zwrotów akcji, zawiedzie się. To zupełnie innego typu opowieść, w której drobne i duże historie budują obraz krainy, i zamieszkującej ją wielowyznaniowej, wielonarodowej społeczności.

 

„Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”. Katarzyna Surmiak-Domańska

Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość - Katarzyna Surmiak-Domańska

źródło: aros.pl

Mało wiemy o Pasie Biblijnym w Stanach Zjednoczonych i rzadko o nim myślimy; może w ramach ciekawostki, kiedy słyszymy o nauczaniu kreacjonizmu w szkołach i podważaniu teorii ewolucji. Nie zdarza się to zbyt często. Nie przyszło mi też wcześniej do głowy, że Ku Klux Klan może być czymś więcej niż historią. Katarzyna Surmiak-Domańska szybko wyprowadza z błędu – Ku Klux Klan nigdy nie zniknął.

Autorka prowadzi nas przez historię, przywożąc nas do współczesności, pokazując nam ciągłość tej organizacji. Aż dowiadujemy się o istnieniu Thomasa Robba, dyrektora Rycerzy Ku Klux Klanu i docieramy na Doroczny Krajowy Zjazd Ku Klux Klanu. Na początek autorka podrzuca nam opis Zjazdu ze strony internetowej Thomasa Robba.

 

„Czekamy na ciebie i twoją rodzinę. Zależy nam na twoich dzieciach. Szkoły są ośrodkami homoseksualizmu i mieszania ras. Nawet kościoły nie są bezpieczne, a telewizja jest pełna brudu.(…) Wasze dzieci będą się bawić i uczyć o prastarych wartościach naszych praojców. Zaopiekujemy się nimi w atmosferze chrześcijańskiej miłości.”

 

Tym, co najbardziej mną wstrząsnęło, już na początku książki, było odkrycie programu dla dzieci Andrew Show, gdzie 9-letni blondynek (wnuczek wspomnianego dyrektora Rycerzy) opowiada między innymi o obchodach Bożego Narodzenia i robieniu wspólnie z mamą lukru na tort.

 

„(…) jeśli do białego lukru dostanie się choć kropla innego koloru, to ten lukier już nigdy nie będzie biały. I tak samo jest z ludźmi.”

 

„Jeden z nas. Opowieść o Norwegii”. Åsne Seierstad

22 lipca 2011 Anders Breivik zamordował 69 osób. Åsne Seierstad, na zlecenie amerykańskiego „Newsweeka”, miała opisać jego proces. Tymczasem napisała długą książkę, próbując stworzyć psychologiczny portret terrorysty. Ostatnio o Andersie Breiviku znowu było głośno, gdy wygrał proces o nieludzkie traktowanie przez izolowanie go od innych więźniów.

Gdy przeczytałam sam początek książki, zbeletryzowany opis umierających właśnie nastolatków, byłam negatywnie nastawiona do tej pozycji. Przypominała mi tanią sensację, bazującą na emocjach. Ale kilka stron później zaczęłam zmieniać zdanie.

Autorka zamienia fakty w opowieść, i snuje ją od samego początku, szkicując dla nas historię życia Andersa Breivika – i już na wstępie jest to przerażająca historia. Wręcz jeszcze przed właściwym początkiem, przed narodzeniem Andersa, gdy czytam o jego matce – już wtedy uzmysławiam sobie, że to będzie trudna i bolesna lektura, choć napisana w taki sposób, że czyta się ją płynnie i lekko jak powieść. To nie koniec. To nie tylko historia Breivika – to także historia jego ofiar.

Żałuję, że to nie powieść. I sama nie wiem, czy dobrze się stało, że tak wartko została opisana, niczym thriller, którym niestety nie jest. A jednocześnie czy to nie uczłowiecza bohaterów tej historii, pozwalając nam sięgnąć wzrokiem poza suche fakty?

„Diabeł i tabliczka czekolady”. Paweł Reszka

Diabeł i tabliczka czekolady - Piotr Paweł Reszka

źródło: aros.pl

To zbiór historii, niedługich tekstów – niektóre z nich to wręcz tylko listy, czy nagrane wypowiedzi.

I są to historie niezwykłe.

Choć może to nie jest dobre określenie. Nie chodzi o niezwykłość; raczej o to, że mogły się wydarzyć – i wydarzają się – wokół nas. Na co dzień. Jest pełna emocji, ale nie emocji autora, choć ten musi być niezwykle mądrym i wrażliwym człowiekiem, skoro umie uchwycić i przekazać tak jasno emocje bohaterów swoich historii. Zachęca do refleksji, ba, zmusza nas do nich, zanim sobie to na dobre uświadomimy.

Chciałam w ramach przykładu jedną z tych historii streścić, ale to byłby błąd: są tak krótkie, że nie potrzebują streszczenia, a cokolwiek bym nie zrobiła, nie uda mi się przekazać mądrości autora. Jednocześnie nie wiem, czy umiałabym się zdecydować, którą opowieść wybrać. Więc w każdym z wymienionych poniżej przypadków: jeśli nie macie zbyt dużo czasu na czytanie; jeśli czytacie we fragmentach, w ukradzionych kwadransach między innymi zajęciami; jeśli lubicie krótkie formy; jeśli macie zamiar zapoznać się z tylko jedną nominowaną pozycją – wybierzcie tę.

Jeżeli zamierzacie przeczytać ich więcej, z pewnością tej i tak nie ominiecie.

Autor: Marta Niedzicka

Źródło głównego obrazka: czytanie.na1miejscu.pl